Wysocy rangą oficerowie służb specjalnych już pod koniec 2010 r. opowiadali mi o ściśle tajnej notatce, jaką szef Agencji Bezpieczeństwa Bezpieczeństwa Wewnętrznego miał wysłać do premiera Donalda Tuska. Jak twierdzili dokument dotyczył rzekomych trzech spotkań wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka z osobami podejrzewanymi o ściśle związki z Federalną Służbą Bezpieczeństwa.

Zbieranie materiału na ten temat miał nadzorować osobiście Jacek Mąka, wiceszef ABW, odpowiedzialny za polski kontrwywiad cywilny. Dlaczego rzekome wątpliwości ABW miały spowodować akurat te trzy spotkania? Tego nie wiadomo.

Przy tej okazji oficerowie służb wskazywali na konflikt jaki wystąpił w kierownictwie ABW. Nie jest tajemnicą, że z reguły poszczególni członkowie kierownictwa służb (czy to służb cywilnych, czy wojskowych) nie dażą się wzajemną sympatią. Tym razem jest podobnie. Zdzisław Skorża, wiceszef ABW z nadania PSL ma mieć konflikt z wspomnianym Mąką. Zresztą przedstawiciel ludowców w Agencji generalnie ma podobno nie cieszyć się szacunkiem także pozostałych czlonków kierownictwa służby – Białka i Bondaryka. Niektórzy oficerowie twierdzą, że konflikt wybuchł też między Mąką, a Bondarykiem. Jednym z powodów była kwestia ambicjonalna. Bondaryk przegrał bowiem proces z „Rzeczpospolitą”, a Mąka swój proces z „Rzepą” wygrał. Cóż, jeśli to prawda to jest to łagodnie mówiąć przykra sprawa, nie tylko dla tych dwóch Panów…

Wracając jednak do rzekomej notatki. Byłem mocno zaskoczony, że mimo tak poważnych podejrzeń, ŻADEN z członków  sejmowej komisji ds. służb specjalnych, nie zadał na wczorajszym posiedzeniu Bondarykowi lub Jackowi Cichockiemu (ministrowi z kancelarii premiera ds. służb) pytania, czy taka notatka rzeczywiście istnieje. Rozwiałoby to bowiem wszystkie wątpliwości i być może oczyściłoby atmosferę. Przecież jeśli takiej notatki nie ma to nie ma o czym dyskutować. Dlaczego jednak posłowie z komisji takiego pytania nie zadali? Usłyszałem wczoraj, że powodem było to, że informacje o rzekomej notatce to tylko plotka i w sumie to trochę niezręcznie posiłkować się plotkami. Cóż tłumaczenie takie jest bardzo dziwne, tym bardziej jesli mówią to politycy, którzy nie raz pytają lub powołują się na zasłyszane, niesprawdzone plotki.

Sprawa rzekomej notatki jest też o tyle interesująca, że Kancelaria Premiera w przesłanym do mnie pismie (które można było przeczytac na portalu www.wpolityce.pl) nie potwierdza, ani nie zaprzecza istnieniu takiego dokumentu. Takie stanowisko spowodowało tylko kolejne plotki i spekulacje. Przecież jeśli taka notatka nie istnieje to powinno sie informacje zdementować, ale nie, kancelaria takim stanowiskiem podgrzała atmosferę.

Warto wspomnieć jeszcze o jednej sprawie. Podczas rozmów z oficerami służb zapytałem ich o to dlaczego taka informacja została oficjalnie wysłana do premiera, a nie przekazana ustnie. I tu usłyszałem: – Sprawa ma być w odpowiednim momencie wykorzystana politycznie, a notatka wyciec wtedy, gdy przyjdzie na to czas.

Czy tak się stanie? Czy rzeczywiście rzekoma notatka rzeczywiście istnieje? Zobaczymy. Pewne jest, że słuzby po raz kolejny rozgrywają polityków. Nie mniej jednak sprawa powinna zostać wyjaśniona przez komisję ds. służb specjalnych, a premier Tusk powinien odnieść się do sprawy.