Od dłuższego czasu zastanawiam się kiedy wreszcie do prokuratury trafi zawiadomienie w sprawie podejrzenia nieprawidłowości w sprawie zakupu przez PKN Orlen, litewskiej rafinerii Możejki. Nie mam bowiem wątpliwości, że płocki koncern niepotrzebnie utopił w ten sposób gigantycznie pieniądze. Zresztą wiele miesięcy temu w czasie rozmowy ze mną, to stanowisko podzielili wysocy rangą urzędnicy ministerstwa skarbu.

Okazuje się jednak, że w sprawie zawiadomienia dotyczącego Możejek toczy się prawdziwa wojna nie tylko w ministerstwie skarbu, ale przede wszystkim w służbach, a konkretnie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W jej kierownictwie zdania w tej sprawie są podzielone. Dlatego więc mimo, że wielostronicowe pismo do prokuratury jest już przygotowane, nie opuściło jeszcze murów Rakowieckiej. A przecież jak twierdzi jeden z oficerów departamentu ochrony interesów ekonomicznych Agencji, zakup Możejek to przedziwna transakcja, podczas której nawet opiewający na setki milionów przelew potrafił zaginąć. 

Cóż widać, że szefowie ABW takimi drobnostkami się nie przejmują.